poniedziałek, 10 lutego 2014

Portrety domowe część 1.





Zaczynam cykl portretów znajomych, którzy umieją w szczególny sposób zagospodarować przestrzeń swoich mieszkań. Niech ich własnoręcznie wykreowane otoczenie opowie coś o człowieku. O współczesnym, młodym mieszkańcu Warszawy. Te zdjęcia to pamiątka - oni tu są. A później: tu  byli, tak wyglądali, tak się urządzili, tak sobie żyli.



GOSIA
na Ochocie











PAULINA
na Muranowie


















sobota, 25 stycznia 2014

Między ludźmi i psami

Pan z Bingiem

Opowieść o najzwyklejszej rzeczy na świecie - spacerowaniu z psem. W tym wypadku po Ursusie, w okolicach dawnych zakładów. Właściciele  powtarzają codzienny rytuał o podobnych porach dnia. Znają się z widzenia, pogawędek, często po imieniu zwierzaków. Tworzą kruchą, ruchomą mikrospołeczność i wpisują się w krajobraz.

Nie szukałam harmonii kadrów w przestrzeni, której wyjątkowość polega na industrialnym bałaganie. Zależało mi na spontanicznych, naturalnych portretach ludzi i ich futrzanych towarzyszy. Każda poza to wynik relacji pan-pies. Modeli wyświeciłam lampą, żeby podkreślić ich charakter odcinający się od dość surowej, pofabrycznej przestrzeni. 

Pies, zwierzę spośród innych najdoskonalsze, mające najwyższy dar bystrości, rozpoznaje swojego pana i jest przyuczony do polowania na dziką zwierznę w kniei, do strzeżenia stad przed wilkami, pilnuje domu i dzieci swojego pana, a czasem pełniąc obowiązek obrońcy pada zabity. 
Umberto Eco, "Imię róży" 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zgodzili się wystąpić w sesji. 


Pani z Oneirosem
Pani z Elmo
Pan z Groszkiem
Państwo z Dexterem

Pani z Julkiem
Pan z Endo

Pani z Blaszką

Pan z Gofrem

Pani z Pedro

Pani z Amikiem
Chłopak z Zoją

Pani z Reksiem


Pani z Wiką i Maksem


czwartek, 9 stycznia 2014

Paszczaki są wśród nas




"Włóczykij posuwał się naprzód wzdłuż długiego ogrodzenia, na którym tu i ówdzie wisiały tablice z napisem: 


WSTĘP DO PARKU
SUROWO WZBRONIONY.

Dozorca Parku i jego żona mieszkali w parku. Przystrzygli i przycięli wszystkie co do jednego drzewa w kule i sześciany, a wszystkie ścieżki były proste jak kije. Gdy tylko jakieś źdźbło trawy ośmieliło się wyrosnąć, zaraz ścinali je i musiało się wysilać od nowa. 

Wokół trawników biegły wysokie ogrodzenia i wszędzie dużymi, czarnymi literami napisane było, że coś jest zabronione." 

Tove Jansson, Lato Muminków, Warszawa 1967

















niedziela, 22 grudnia 2013

Jeż świąteczny


Życzę Wam powrotów do miejsc, w których coś przeżyliście, gdzie spędziliście dużo czasu. Ale wyjechaliście. Z czasem te miejsca wydają się słodkie, bo polukrowane nostalgią i dobrymi wspomnieniami. O złych nie ma co myśleć. 


I niech Boże Narodzenie przypomina Wam dzieciństwo, kiedy choinka była atrakcją, prezenty budziły wielkie emocje, a pierwsza gwiazdka mrugała zza firanki. I odpoczywajcie. Piekąc pierniki też można odpocząć. 


Wasz Jeż. (Zdjęcia robione w grudniu na Southbank w Londynie)