Opowieść o najzwyklejszej rzeczy na świecie - spacerowaniu z psem. W tym wypadku po Ursusie, w okolicach dawnych zakładów. Właściciele powtarzają codzienny rytuał o podobnych porach dnia. Znają się z widzenia, pogawędek, często po imieniu zwierzaków. Tworzą kruchą, ruchomą mikrospołeczność i wpisują się w krajobraz.
Nie
szukałam harmonii kadrów w przestrzeni, której wyjątkowość polega na
industrialnym bałaganie. Zależało mi na spontanicznych, naturalnych portretach ludzi i ich futrzanych towarzyszy. Każda poza to wynik relacji
pan-pies. Modeli wyświeciłam lampą, żeby podkreślić ich charakter
odcinający się od dość surowej, pofabrycznej przestrzeni.
Pies, zwierzę spośród innych najdoskonalsze, mające najwyższy dar bystrości, rozpoznaje swojego pana i jest przyuczony do polowania na dziką zwierznę w kniei, do strzeżenia stad przed wilkami, pilnuje domu i dzieci swojego pana, a czasem pełniąc obowiązek obrońcy pada zabity.
Umberto Eco, "Imię róży"
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zgodzili się wystąpić w sesji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz