Kiedy wyrasta się na filmach, pochłanianych najpierw z kaset VHS taty, potem z telewizji i wypożyczalni video, a w liceum i na studiach to już z dużego ekranu, ciężko uniknąć napadów głodu. Marzy się coś naprawdę dobrego, uczta dla oka, ucha, uczuć. Coś, w czym można się przy estetycznym doznaniu również intelektualnie rozsmakować. Tymczasem w kinie letni sezon ogórkowy, portfel zresztą przechodzi intensywną dietę. Efektywną, więc nie ma mowy o festiwalach. A zaprzyjaźnieni serialożercy zachęcają do "Rodziny Borgiów", "Skinsów", "Zakazanego imperium". Próbuję jeden-dwa odcinki tego, trzy tamtego. Doceniam, ale nie pochłaniam w całości. Nie mogę się dostatecznie wgryźć.
Jedziesz do Londynu, powinnaś obejrzeć "Sherlocka" BBC. To bardzo londyński serial, a w zasadzie cykl filmów. W Wielkiej Brytanii oszaleli i wszyscy o tym mówią. Zabrzmiało kusząco. ![]() |
| Photo by Colin Hutton – © 2010 Hartswood Films; źródło: http://www.imdb.com/media/rm275219456/tt1475582 |
Pierwsze trzy części poszły przy kubku kawy, pod kocem, w kilka wieczorów. Trochę nieuważnie, ale z przyjemnością. I myśl - niezwykłe, że Sherlock Holmes ze smartfonem w ręku, prowadzący własną stronę internetową, gadżetowy maniak, to wciąż Sherlock Holmes. Tylko znacznie bardziej nieuprzejmy niż u Conan Doyle'a, bezpośredni na miarę współczesności. Scenarzyści doczytali się między wierszami prawdziwej natury tego bohatera, na pozór bez skazy, i bezlitośnie wyłuskali jego narcyzm, pragnienie powszechnego uznania, wyniosłość. To nie jest kreacja wyssana z palca, swobodna rozrywkowa interpretacja. Książkowy detektyw, ukazywany prawie wyłącznie w jasnym świetle, sypie sentencjami brzmiącymi w dzisiejszych czasach jak przechwałki bufona. Tak, twórcy serialu - Steven Moffat i Mark Gattis - dorzucili do najsłynniejszej roli Jeremy'ego Bretta jeszcze więcej poczucia humoru i cudowny, brytyjski dystans. Pozwolili zrealizować swoją wizję Benedictowi Cumberbatch, którego już wcześniej chętnie obsadzano w rolach mężczyzn obdarzonych naturalnym arystokratycznym wdziękiem lub dystynkcją. A teraz, wysmuklony i przetransformowany w bruneta, stworzył mojego ulubionego ze wszystkich Holmesów! Tymczasem Watson Martina Freemana (niebawem znanego jako Bilbo Baggins z "Hobbita, na wypadek gdyby ktoś nie skojarzył) to mistrzowsko obmyślona fasada przeciętności, zza której chwilami wygląda niespodziewane męstwo. I jest to wciąż dobry stary doktor z laseczką, piszący o swoim przyjacielu na blogu zamiast w dzienniku.
![]() |
| źródło: http://www.hartswoodfilms.co.uk/programmes/sherlock-series-2/ |
Po uszy wpadłam jednak przy pochłanianiu drugiej serii, czyli trzech ekranizacji najsłynniejszych opowieści o legendarnym detektywie. Ręce scenarzystów (zwłaszcza Moffata), nabrały lekkości i wprawy w tłumaczeniu Conan Doyle'a na język współczesności. Dialogi skrzą się tak radośnie, że musiałam przerywać oglądanie ze śmiechu albo po prostu z dziecięcego wprost zachwytu. Wszyscy czołowi bohaterowie to wyraziście zagrani ludzie z krwi i kości, nie ma mowy o trzymaniu całego mini serialu przez jednego, markowego aktora. Panorama Londynu rozmywa się w stylizowanej mgle, a wrzosowiska z "Psa Baskervillów" (czyli "The Hounds od Baskerville") chyba jeszcze nigdy nie wyglądały równie malowniczo i posępnie. Sherlock, na szczęście dla kolorytu bohatera, zaczyna przejawiać ludzkie odruchy i staje się jeszcze bardziej ujmujący w swoim odpychającym stylu bycia. Rozpędzona wyobraźnia twórców wyciąga kolejne pyszne wątki z opowiadań Conan Doyle'a i tworzy na ich podstawie misterną, nowoczesną sieć wydarzeń. Grając przy tym inteligentnie ze stereotypami o Holmesie, z jego powszechnie przyjętym wizerunkiem. I z samym widzem, który często zna zakończenie kryminału, chociażby "Psa Baskervillów", ekranizowanego wciąż od nowa.
A w tej całej technologii, przyspieszanej rwanej narracji, w tych subtelnych ukłonach w stronę ekranizacji komiksów, tkwi klasyczny Sherlock Holmes Sir Arthura Conan Doyle'a. Nie boję się klasyki, zwłaszcza w literaturze. Przeciwnie. Jest ona jedną z moich ulubionych rozrywek.
Polecam "Sherlocka". Zdaje się, że w październiku poleci w Polsce na BBC Entertainment.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz